Spotkanie z Harpaganami
poniedziałek, 23 października 2006
No, tym razem to za bardzo nie błysnąłem na zawodach… Początek nawet był niezły, kilka niezłych wariantów (raz nadrobiliśmy w ten sposób ponad pół godziny straty do ‚czuba’) skompensowanych godzinnym błądzeniem (totalne zaćmienie umysłu czy co?) w okolicach pk 7. Niestety nocna wilgoć połączona w brakiem zapasowej pary butów na drugą pętlę doprowadziła nasze stopy do stanu dalekiego od używalności. Dzięki temu zamiast biec człapaliśmy sobie do mety, tak dla zasad. Czyli ogólnie: imprezka fajna, ciekawa trasa i małe wpisowe, nasz start taki sobie. Zdarza się… Szkoda tylko, że w tym roku coś mi się za często zdarza…
- Kategoria: rajdy







qwerty, 2006-10-24 @ 11:18