Moje doświadczenia z sushi. Cz. I Ryż
sobota, 9 grudnia 2006
Z komentarzy i maili wychodzi na to, że coraz więcej osób zaczyna doceniać walory sushi i co ważniejsze zabiera się samodzielnie za przygotowanie. Żeby dopomóc wszystkim, którzy dopiero zaczynają, prezentuję poniżej kilka sprawdzonych informacji zebranych w ciągu ostatnich dwóch lat (cześć dotycząca zakupu odnosi się konkretnie do Poznania, tylko tutaj wiem co i jak).
RYŻ
Podstawowy i zarazem najważniejszy składnik sushi. Na początku eksperymentowałem ze zwykłym sypanym ryżem, miałem incydenty z ryżem w torebkach, aż w końcu z żalem musiałem przyznać, że jednak najlepiej smakuje specjalny (przez co oczywiście droższy niż inne), krótkoziarnisty ryż do sushi. Mój ulubiony (nie ukrywam, że głównie ze względu na cenę) to Shinode SunClad (markety Piotr i Paweł, zazwyczaj schowany w tyle za drogimi ryżami, paczki 1kg po ok 10zł). Mój sposób przyrządzania różni się nieco od tego podanego na paczce, dla ciekawskich przepis poniżej (oparty na przepisie z książki Sushi i Sashimi Inspiracje Kulinarne, zmodyfikowany delikatnie przeze mnie).
składniki (na ok 4 osoby):
- 3 szklanki ryżu Shinode
- 3 szklanki wody
- 1/2 szklanki octu ryżowego (polecam TaoTao w 150ml butelkach, jak zwykle ukryty w głębinach półek w Piotrze i Pawle, cena ok kilku zł, co jest do zniesienia)
- 4 duże łyżki cukru
- 1 mała łyżeczka soli
UPDATE 10/12/2006: w Tesco pojawił się jakiś nowy ocet ryżowy (Thai Heritage, 200ml za 6.50), przetestuję go w najbliższy czwartek
przygotowanie:
Ryż powinien być płukany pod zimną wodą aż do uzyskania klarownej wody (niektórzy zalecają wręcz rozcieranie ziarenek ryżu palcami żeby usunąć osad, ja nie jestem takim fanatykiem). Następnie odstawiamy go na jakieś 10-20 min w zimnej wodzie.Kolejny etap to doprowadzenie do wrzenia (pod przykryciem) i gotowanie na bardzo małym ogniu przez kolejne 10 minut (od zagotowania). Następnie musi odstać w tym samym naczyniu kolejne 20 minut, już na wyłączonym ogniu.
Do kolejnego etapu potrzebna nam jest rondelek do podgrzania mieszanki octowej (bez tego nie rozpuści się cukier). Gotową miksturą octową chrzcimy ryż, mieszamy (koniecznie nie-metalową łyżką w nie-metalowym naczyniu - nie do końca rozumiem dlaczego, ale nie chce mi się w to wgłębiać i po prostu tak robię) i przechodzimy do następnej części. Tutaj już niezbędna nam jest profesjonalna Japonka z wachlarzem, ewentualnie dowolna osoba z gazetą :). Chodzi o to żeby schłodzić ryż przyśpieszając jego parowanie, dzięki temu uzyska odpowiednią konsystencję. Podczas późniejszego przygotowywania sushi ważne jest, żeby trzymać ryż pod przykryciem, kiedy wyschnie nie nadaje się za bardzo do użytku.
Tyle na dzisiaj, więcej wkrótce.
- Kategoria: Bez kategorii








Domino, 2006-12-21 @ 12:56