Bieganie

Zainspirowany opisami treningów na PK4, postanowiłem napisać jak to wygląda na Wyspie Wight, gdzie chwilowo jestem.

Do tej pory czasu na bieganie miałem niewiele, praca a później pływanie na łódce zabierały znaczną część dnia i nie zostawiały też za wiele ochoty na trening rajdowy ( „bloody England” ). Ale w końcu przyszedł odpowiedni czas i wybrałem się na zwiedzanie wyspy.

Muszę przyznać, że tereny są świetne — całkiem widowiskowe ścieżki wzdłuż wybrzeża, poprzecinane wzgórzami tak, że podczas biegania można choroby morskiej dostać, w większej części nieuczęszczane (no chyba, że zaliczymy do uczęszczających krowy). Dzisiejsze 1.5h biegu minęło błyskawicznie i pozostawiło miłe wrażenia estetyczne :).

Ciekawostką typowo angielską jest oczywiście to, że w tak krótkim czasie zdążyłem dwa razy przemoknąć do suchej nitki i również dwa razy wyschnąć w porywistym wietrze. Zaliczam to jednak do atrakcji treningowych i nie traktuję jako wadę… Na kolejny trening biorę jednak długie spodnie, bo po spotkaniach z miejscową florą wyglądam jak zdrapka Super Ekspresu.

komentarze i dyskusjaRSS komentarzy

  1. 1.

    Kuerti, 2007-07-05 @ 7:19

    Z tą pogodą to wcale Polska wiele nie odbiega od Wysp. Przez ostatnie dni u nas leje. Wczoraj wybiegając wieczorem w strugach deszczu i z czołówką na głowie zastanawiałem się czy to jeszcze normalne czy już jakaś obsesja.. :)

    Current score: 0

Dodaj komentarz

Uwaga: w celu obrony przed spamem niektóre komentarze są zatrzymywane do oceny. Proszę nie wysyłac komentarza drugi raz, pojawi sie na pewno w późniejszym czasie.

Dozwolone tagi (X)HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>