Promem do Jakuszyc czyli powrót do pisania

Przede wszystkim WIELKIE choć spóĹşnione podziękowania dla wszystkich, którzy zagłosowali na mnie w konkursie Blog Roku. Do przejścia dalej zabrakło mi sporo, ale bardzo się cieszę z tych głosów, które dostałem. Jeszcze raz dzięki.

Dużo czasu zajęło mi pozbieranie się i ogarnięcia nawału pracy. W końcu jednak się udało, wygospodarowałem trochę czasu na pisanie. O czym? Na przykład o kolejnej wycieczce do Jakuszyc.

Mimo (a może właśnie dzięki) braku świeżego śniegu warunki były doskonałe – nigdy wcześniej nie jeĹşdziłem „łyżwą” z taką przyjemnością, najlepszym dowodem jest to, że bezproblemowo można było jechać po nieprzetartym szlaku aż do Chatki Górzystów. Tam jak zwykle jedyny w swoim rodzaju omlet (czyli posiłek starczający na dwa dni) i długie godziny przy świeczce i piwie. Dobry śnieg sprzyjał treningowi, udało mi się przez po raz pierwszy przejeĹşdzić dwa dni tylko i wyłącznie „łyżwą”, zero „klasyka”. Te kilkadziesiąt km trochę dały się we znaki, ale też wiem już na 100% że z biegówek wolę styl łyżwowy, o wiele więcej z tego zabawy…

Nie ma się co rozpisywać, od wyjazdu minął już ponad tydzień, a nie lubię pisać o zbyt odległych wydarzeniach.

Wypada wspomnieć jeszcze o tytułowym promie. Wziął się stąd, że postanowiłem przetestować drogę jaką mi wybierze Google Maps, i wybrał – przez łąki wsie i pola oraz przez prom(!). To moja pierwsza wycieczka promowa po polskich wodach śródlądowych, nigdy bym się nie spodziewał że spotka mnie to akurat podczas wycieczki w góry.

komentarze i dyskusjaRSS komentarzy

  1. 1.

    sigo, 2008-02-20 @ 10:47

    Najbardziej z notki spodobał mi się prom – po prostu ironia… ;)
    Pozdrawiam.

  2. 2.

    kuba, 2008-02-20 @ 11:38

    Mi się tez spodobał, szczególnie że dotarliśmy nad rzekę przed świtem. Prom jeszcze nie działa, nikogo wokół, a droga się kończy w rzece… Taka niespodzianka :)