Największe wyzwanie
niedziela, 7 gru 2008
Na tym blogu pisałem już o różnych wydarzeniach, w których uczestniczyłem lub których byłem świadkiem. Nigdy nie uciekałem od nadmiaru adrenaliny i starałem się podejmować realizacji najtrudniejszych zadań.
Wspinałem się w Alpach (i spadałem), nurkowałem w rożnych częściach świata, dwa razy znalazłem się w półfinale MAT w Libanie i na Cyprze, ścigałem się w jednym z najlepszych polskich (światowych) teamów AR, w zimowym finale Fulda Arctic Challenge w Yukon Territory prowadziłem psi zaprzęg, wypływałem sporo mil na oceanie pod żaglami…
Po co to wszystko piszę? Tylko po to, żeby dojść do tego, że właśnie czeka mnie największe wyzwanie przy których wszystkie poprzednie to tylko banalne przygody. Wyzwanie, które trochę mnie przeraża swoją odpowiedzialnością i skomplikowaniem, ale jednocześnie daje radość, której nigdy przedtem nie poznałem.
W czwartek, 4 grudnia 2008, zostałem ojcem.
- Kategoria: różne



