Nie próbujcie robić sushi z ryżu w torebkach

Wczo­raj była śro­da. Tak mi się wyda­je…

Od rana sie­dzia­łem przy kom­pu­te­rze, ale nie chcia­łem się pod­da­wać i zde­cy­do­wa­łem zro­bić jedze­nie z tego co znaj­dę w domu. Pra­wie wszyst­ko było – oprócz zasad­ni­cze­go ele­men­tu czy­li ryżu. zamiast jak trze­ba iść i kupić, popeł­ni­łem wiel­ki błąd i posta­no­wi­łem przy­go­to­wać ryż z tore­bek. To paskudz­two nie dość, że nie sma­ku­je w ogó­le, to jesz­cze się nie klei obo­jęt­nie jak dłu­go to robić. Koniec koń­ców wyszedł ryż z pseu­do palusz­ka­mi kra­bo­wy­mi na „tale­rzu” z sushi nori. Jedy­ną zja­dli­wą czę­ścią oka­zał się wodo­rost…

Mam naucz­kę – do sushi trze­ba pod­cho­dzić z sza­cun­kiem.

3 odpowiedzi do “Nie próbujcie robić sushi z ryżu w torebkach”

  1. Raczej raz w tygo­dniu, ale sta­ram się coraz czę­ściej, jak tyl­ko mam czas i skład­ni­ki. Co do maka­ro­nu to chy­ba nie bar­dzo, isto­tą sushi jest wła­śnie odpo­wied­nio przy­go­to­wa­ny ryż. Cho­ciaż tak napraw­dę wszyst­ko zale­ży od naszej kre­atyw­no­ści…

Dodaj komentarz