Gwadelupa, kolejne dni

No i mamy dal­szy ciąg rela­cji Moni­ki ze zma­gań Spe­leo Salo­mon na Kara­ibach:

Łami­głów­ki po fran­cu­sku
We wto­rek, wcze­śnie rano, z głów­nej Gwa­de­lu­py prze­pra­wi­li­śmy się na Marie Galan­te, nie­wiel­ką, pła­ską wyspę peł­ną cukro­wych trzcin i pustych plaż. Ten dzień z adven­tu­re racing nie miał wie­le wspól­ne­go – zawod­ni­cy przede wszyst­kim mie­li poznać kul­tu­rę i w krót­kim cza­sie zwie­dzić upal­ny skra­wek lądu. Zespo­ły podzie­lo­no na pod­gru­py prze­miesz­cza­ją­ce się mie­dzy punk­ta­mi samo­cho­da­mi (sic!) i odwie­dza­ją­ce typo­we, miej­sco­we atrak­cje: zjeż­dża­nie na linach z nad­mor­skie­go kli­fu (któ­re Kasia przy­pła­ci­ła bole­snym obtar­ciem ramie­nia), tra­wers po ska­łach ata­ko­wa­nych przez fale, wio­sło­wa­nie po słod­ko­wod­nych roz­le­wi­skach oraz ulu­bio­ne przez orga­ni­za­to­rów łami­głów­ki (oczy­wi­ście po fran­cu­sku) i noc­ny bieg na orien­ta­cję wzdłuż wybrze­ża (ok. 15km). Dzień zakoń­czył się biwa­kiem pod bom­bar­du­ją­cy­mi koko­sa­mi pal­ma­mi i awan­sem Spe­leo Salo­mon na 8 miej­sce.

Wul­ka­nicz­ne bło­to
Dziś wresz­cie Kasia i Pio­trek mogli wię­cej pobie­gać. Po powro­cie na wyspę Grand Ter­re roz­po­czął się praw­dzi­wy (choć krót­ki, czte­ro­go­dzin­ny) tre­king: wej­ście poro­śnię­ty­mi dżun­glą zbo­cza­mi na naj­wyż­szy szczyt Gwa­de­lu­py, wul­kan Le Soufrie­re (1496 m n.p.m.). Nie­dłu­go po świ­cie lunął tro­pi­kal­ny, krót­ki i soczy­sty deszcz, któ­ry stro­me ścież­ki zamie­nił w błot­ni­ste kory­ta. Już na począt­ku tra­sy jeden z zawod­ni­ków uszko­dził kost­kę, inni przy wej­ściach i zej­ściach z kolej­nych pagór­ków wal­czy­li ze śli­ski­mi kamie­nia­mi chwy­ta­jąc się wiszą­cych lian, papro­ci i gdzie­nie­gdzie roz­wie­szo­nych lin ase­ku­ra­cyj­nych. Więk­szość tra­sy pro­wa­dzi­ła wąski­mi ścież­ka­mi, któ­re nie uła­twia­ły wyprze­dza­nia a cią­gle wiszą­cą mgła tak­że zada­nia nie uprasz­cza­ła. „Finałowąâ€ atrak­cją było przej­ście dooko­ła bucha­ją­ce­go parą i zapa­chem siar­ki, kra­te­ru. Popo­łu­dnie zawod­ni­cy spę­dzi­li na wydo­by­wa­niu od miesz­kań­ców mia­stecz­ka Saint Clau­de legend i posta­ci histo­rycz­nych oraz, jak to na Gwa­de­lu­pie bywa, sącze­niu rumu i tro­pi­kal­ne­go pon­czu. W tym prym wie­dli oczy­wi­ście miej­sco­wi zawod­ni­cy, któ­rzy nad wyraz chęt­nie przed­kła­da­ją aktyw­no­ści wie­czor­ne nad wszyst­kie inne…

Po czte­rech dniach zawo­dów IGWA Spe­leo Salo­mon z 608 punk­ta­mi na kon­cie zaj­mu­je 8 pozy­cję. Do lide­rów z TSL Out­do­or (FRA) i Buff Swe­den bra­ku­je im nie­mal 120 punk­tów. Jeśli przez naj­bliż­sze dwa dni ści­ga­nia będzie wię­cej niż fran­cu­skich słó­wek, Kasia Zając i Pio­trek Kosma­la będą mie­li o co wal­czyć

[slideshow=8]

Lokal­ny zawod­nik jest abso­lut­nie „the best”…

Dodaj komentarz