Kategorie
różne

Największe wyzwanie

Na tym blo­gu pisa­łem już o róż­nych wyda­rze­niach, w któ­rych uczest­ni­czy­łem lub któ­rych byłem świad­kiem. Nigdy nie ucie­ka­łem od nad­mia­ru adre­na­li­ny i sta­ra­łem się podej­mo­wać reali­za­cji naj­trud­niej­szych zadań.

Wspi­na­łem się w Alpach (i spa­da­łem), nur­ko­wa­łem w roż­nych czę­ściach świa­ta, dwa razy zna­la­złem się w pół­fi­na­le MAT w Liba­nie i na Cyprze, ści­ga­łem się w jed­nym z naj­lep­szych pol­skich (świa­to­wych) teamów AR, w zimo­wym fina­le Ful­da Arc­tic Chal­len­ge w Yukon Ter­ri­to­ry pro­wa­dzi­łem psi zaprzęg, wypły­wa­łem spo­ro mil na oce­anie pod żagla­mi…

Po co to wszyst­ko piszę? Tyl­ko po to, żeby dojść do tego, że wła­śnie cze­ka mnie naj­więk­sze wyzwa­nie przy któ­rych wszyst­kie poprzed­nie to tyl­ko banal­ne przy­go­dy. Wyzwa­nie, któ­re tro­chę mnie prze­ra­ża swo­ją odpo­wie­dzial­no­ścią i skom­pli­ko­wa­niem, ale jed­no­cze­śnie daje radość, któ­rej nigdy przed­tem nie pozna­łem.

W czwar­tek, 4 grud­nia 2008, zosta­łem ojcem.

17 odpowiedzi na “Największe wyzwanie”

Gra­tu­la­cje 🙂
Przy­go­dy w któ­rych uczest­ni­czy­łem w życiu nie dawa­ły może aż tyle adre­na­li­ny co Two­je, choć będąc moto­cy­kli­stą co dzień na uli­cach wal­czę o życie. Mogę jed­nak z całą pew­no­ścią potwier­dzić, że wycho­wa­nie dzie­cia­ków to „zupeł­nie inna baj­ka”.
Ale wierz, mi że suk­ces Two­je­go dziec­ka cie­szy znacz­nie bar­dziej niż wła­sny 🙂
Powo­dze­nia !

Faj­nie potę­gu­jesz napię­cie – „gdzie ja nie byłem i cze­go nie robi­łem, nie ma dla mnie zadnych prze­szkód” – aż tu nagle oka­zu­je się, że jed­nak jest jesz­cze jakieś wyzwa­nie na tym świe­cie któ­re­mu nie sta­wia­łes czo­ła. Ale wiesz co – jestem pewien, że dasz rade – moc­no w to wie­rzę 🙂 – masz jesz­cze Anie – myslę, że Ci pomo­że 😉

Dodaj komentarz