Noworoczne bieganie

Udostępnij

Nowy rok (sorry, Nowy Rok) zaczął się konkursowo – bez kaca i ze światem za oknem przykrytym kilkucentymetrową warstwą śniegu. Dla mieszkańców gór to raczej nic wyjątkowego (śnieg, oczywiście), ale w Poznaniu nie zdarza się to aż tak często.

Pół dnia na rodzinnym spacerze nastroiło mnie dodatkowo na tyle optymistycznie, że zaraz po powrocie (zaraz jest terminem mocno relatywnym) zdecydowałem rozpocząć sezon biegowy 2010.

Pogoda była na bieganie – nie za zimno, śnieg przyjemnie zakrywa wszelkie śmieci w okolicy i jednocześnie nie jest zbyt ślisko, świetna do rozpoczęcia wdrażania noworocznych postanowień. Taki dzień jak dzisiaj pozwala naprawdę nacieszyć się bieganiem w terenie (modny termin trail running) – podczas przebieżki załapałem się dodatkowo na stado saren i fajerwerki oglądane z morenowych pagórków na Morasku, i wszystko to nadal w granicach miasta.

Na dworze mnóstwo ludzi, aż miło popatrzeć jak coraz więcej osób aktywnie spędza czas – czy to biegając, odpychając się kijkami (nordic walking) czy posuwając na nartach (ślady jednego biegówkowicza na śniegu). Oby dalsza część roku była co najmniej taka, jak pierwszy dzień…

To by było na tyle noworocznych przemyśleń, więc kończę i życzę Wam wszystkim wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!


Udostępnij