Biegnący Wilk

tana_nov

Tym razem temat wpi­su nad­szedł w posta­ci mailin­gu. Z poto­pu reklam i tech­nicz­nych nowo­ści wybił się jeden szcze­gól­nie cie­ka­wy new­slet­ter o udzia­le pierw­sze­go Pola­ka w trud­nym wyści­gu psich zaprzę­gów Fin­n­mark­slo­pet. Zawo­dy roz­gry­wa­ją się na dale­kiej pół­no­cy, dalej niż naj­bar­dziej zna­ne Idi­ta­rodYukon Quest (w trak­cie poby­tu w Yukon Ter­ri­to­ty pra­wie uda­ło mi się zoba­czyć to wyda­rze­nie).

Pol­skim repre­zen­tan­tem jest Dariusz Morsz­tyn, miło­śnik psich zaprzę­gów, pol­ski india­nin i ogól­nie cie­ka­wa oso­bo­wość (wię­cej infor­ma­cji na stro­nie biegnacy-wilk.pl).

Zawo­dy roz­gry­wa­ne są w tun­drze lapoń­skiej kra­iny Fin­n­mark. Psy i zawod­ni­cy ści­ga­ją się na dwóch dystan­sach – 500 i 1000km. Więk­szość tra­sy poko­nu­ję się w nocy, więc o zgu­bie­nie dro­gi wca­le nie jest trud­no (GPS jest nie­do­zwo­lo­ny). Zawod­nik i psy muszą być samo­wy­star­czal­ni, w razie zgu­bie­nia akcja poszu­ki­waw­cza rusza dopie­ro kolej­ne­go dnia.

Kosz­ty nie sa małe, to co naj­mniej kil­ka­dzie­siąt tysię­cy, a rywa­li­za­cja z miej­sco­wy­mi na pew­no nie jest trud­na (naj­niż­sza zano­to­wa­na tem­pe­ra­tu­ra pod­czas wyści­gu to ‑42°C).  Z new­slet­te­ra wyni­ka, że pol­ska eki­pa jest wła­śnie w trak­cie zbie­ra­nia spon­so­rów i ewen­tu­al­nych patro­nów medial­nych, może ktoś z moich czy­tel­ni­ków był­by zain­te­re­so­wa­ny?

1_kart_finnmarkslopet_web

zdję­cie i map­ka pocho­dzą ze stro­ny orga­ni­za­to­ra wyści­gu

Kajakowanie w Poznaniu

Zna­la­złem dzi­siaj wresz­cie czas żeby się wyrwać na parę godzin z pra­cy i zro­bić coś poży­tecz­ne­go – do wybo­ru mia­łem rower, bie­ga­nie albo kajak, sta­nę­ło na tym ostat­nim. Poznań jest w koń­cu świa­to­wym cen­trum tego spor­tu (m.in. mistrzo­stwa świa­ta na Mal­cie), więc jak tu nie pły­wać.

Moim ulu­bio­nym miej­scem jest jed­nak War­ta. Wie­lu pozna­nia­ków napraw­dę nie doce­nia jej uro­ku. Tuż za gra­ni­ca­mi mia­sta, na pół­noc i połu­dnie, rze­ka zamie­nia się w rewe­la­cyj­ny szlak wod­ny, oto­czo­ny po obu stro­nach lasa­mi. Wido­ki świet­ne, kil­ku­me­tro­we skar­py i kamien­ne ostro­gi, w wie­lu miej­scach las scho­dzą­cy do samej rze­ki. Ryby plu­ska­ją się w wodzie, drze­wa pocię­te przez bobry, więc z czy­sto­ścią chy­ba bar­dzo tra­gicz­nie też nie jest (cho­ciaż parę razy prze­pły­ną­łem przez coś o bli­żej nie­okre­ślo­nej kon­sy­sten­cji). Rze­ka jest oddzie­lo­na lasem od naj­bliż­szych dróg, więc przez więk­szość cza­su moż­na delek­to­wać się przy­ro­dą i zapo­mnieć o wiel­kim mie­ście tuż za rogiem.

Prąd jest dość żwa­wy, co prze­kła­da się na pro­por­cje 3/1 jeśli cho­dzi o czas pły­nię­cia pod prąd i powro­tu z prą­dem. Co cie­ka­we, na rze­ce robi się coraz tłocz­niej – jesz­cze nie­daw­no kaja­ka­rze poja­wia­li się tyl­ko w oko­li­cy klu­bów spor­to­wych w ramach tre­nin­gów, a dzi­siaj spo­tka­łem jed­ną par­kę na dwóch jedyn­kach, a chwi­lę póź­niej jesz­cze 3 dwój­ki. Czyż­by kolej­na ozna­ka zbli­ża­nia się do Euro­py?

W sumie cał­kiem nie­złym pomy­słem było­by zało­że­nie jakiejś małej wypo­ży­czal­ni w cen­trum Pozna­nia, a następ­nie zbie­ra­nie kaja­ków gdzieś na wyso­ko­ści Obor­nik (4h wio­sło­wa­nia z moż­li­wym posto­jem na przy­sta­ni Bin­du­ga w poło­wie dro­gi, chy­ba dobry dystans na cało­dzien­ną wyciecz­kę dla prze­cięt­ne­go łyken­do­wi­cza). Cie­ka­we czy ktoś już ma taki pomysł na biz­nes?

Blogowanie dla podróżników

Wśród rosną­cych jak grzy­by po desz­czu ser­wi­sów „łeb-dwa-zero” 😉 poja­wi­ła się pozy­cja, któ­ra napraw­dę mnie zacie­ka­wi­ła. Ser­wis geoblog.pl to nie­Ĺşle zapo­wia­da­ją­ce się Ĺşró­dło podróż­ni­czych opo­wie­ści. Miej­sce na wła­sny blog, Googlo­wa map­ka z auto­ma­tycz­nym zazna­cza­niem tra­sy, wła­sne gale­rie fotek itp. two­rzą bar­dzo cie­ka­wą pro­po­zy­cje dla wszyst­kich chcą­cych podzie­lić się z inny­mi wra­że­nia­mi z podró­ży bez potrze­by two­rze­nia wła­sne stron­ki www. Gdy­by nie to, że mam swój wła­sny kąt na opo­wie­ści, został­bym chy­ba ich sta­łym gościem.

W górach bezpiecznie z GOPR’em

Na stro­nie GOPR poja­wił się nowy zestaw szko­leń pt. Zimą w górach bez­piecz­nie. Jest to kon­ty­nu­acja szko­le­nia doty­czą­ce­go zacho­wa­nia bez­pie­czeń­stwa w górach, roz­po­czę­te­go w maju 2004. Bar­dzo cie­ka­wie poka­za­ne są abso­lut­ne pod­sta­wy zacho­wa­nia w górach i nie tyl­ko, od pod­staw pierw­szej pomo­cy, przez przy­go­to­wa­nie sie­bie i sprzę­tu, aż po sytu­acje awa­ryj­ne. Jestem wiel­kim zwo­len­ni­kiem tego typu kur­sów – nie tyle uczą co w przy­stęp­ny spo­sób uświa­da­mia­ją zagro­że­nia zwią­za­ne z tury­sty­ką gór­ską i zachę­ca­ją do dal­szej nauki. Pole­cam.

Węzły, węzełki…

Wszyst­kim któ­rzy cza­sem zapo­mi­na­ją jak zawią­zać coś tro­chę bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne­go niż popu­lar­ny „supe­łek” pole­cam lek­tu­rę stro­ny I Will Knot!. Krót­kie fil­mi­ki instruk­ta­żo­we pozwo­lą każ­de­mu opa­no­wać pod­sta­wo­we węzeł­ki. Neste­ty, nie ma ich tam za wie­le, mam nadzie­ję że autor z cza­sem roz­bu­du­je dostęp­ne wzo­ry o bar­dziej zaawan­so­wa­ne. W każ­dym razie faj­ny pomysł.