Hol domowej roboty do swimrun

Hol to cał­kiem przy­dat­ny gadżet w swim­run. Moż­na kupić goto­wy w wie­lu róż­nych warian­tach, ale moż­na też na począ­tek zro­bić swój, kosz­tu­je nie­wie­le i zaj­mu­je ok 15min plus wyciecz­ka do skle­pu.

Co potrze­bu­je­my? Gene­ral­nie Deca­th­lon i Bri­co­man zała­twi­ły spra­wę:

  1. Guma / expan­der. Kolo­ro­wą od ręki mie­li w Pozna­niu jedy­nie w Bri­co­man, więc tam naby­łem 3.5m nie­bie­skiej lin­ki 6mm
  2. Pacz­ka 10cm opa­sek zaci­sko­wych
  3. Dwie taśmy (zestaw dwóch tro­ków do ple­ca­ka 100cm / 25mm )
  4. 2 kara­bin­ki do łatwe­go otwie­ra­nia (małe Blacj Dia­mond „wire” (ewen­tu­al­nie 4 jeśli chce­my na czymś wie­szać łap­ki)
  5. Dwie sprzącz­ki do paska 25mm

Zaczę­li­śmy tre­ning od peł­nej dłu­go­ści lin­ki (zasu­ge­ro­wa­łem się „fabrycz­ny­mi” hola­mi o dłu­go­ści ok 3m), jed­nak po kil­ku tre­nin­gach skró­ci­li­śmy go do 2,20m i wyda­je się teraz opty­mal­ny. Podej­rze­wam jed­nak, że to kwe­stia dość indy­wi­du­al­na i każ­dy musi to sam wypró­bo­wać.

Teraz jesz­cze muszę wymy­ślić do tego jakiś patent na siat­ko­wą kie­szon­kę na żele, chy­ba że mi się znu­dzi po pro­stu kupię coś w sty­lu paska Zone3.

4 Deserts: przegląd sprzętu na etapowy bieg

Start w Nami­bii to był mój debiut w tego typu zawo­dach, więc więk­szość pomy­słów zaczerp­ną­łem z raj­do­wo-przy­go­do­we­go doświad­cze­nia i tego co aku­rat mia­łem w domu. W sumie, nad­spo­dzie­wa­nie dobrze to wszyst­ko zagra­ło, może komuś przy­da się to, co już prze­te­sto­wa­łem, kie­dy będzie przy­go­to­wy­wał się do swo­ich zawo­dów.

Elektronika

Pusty­nia pusty­nią, ale jak­że to tak w podróż bez tele­fo­nu… czy­li na 7 dni bez źró­dła ener­gii ani rusz. Zabra­łem power bank Anker Power­Co­re 10000 i był sta­now­czo za duży, do kil­ku­dnio­we­go zasi­la­nia tele­fo­nu i zegar­ka spo­koj­nie wystar­czy­ło­by 5000, może nawet mniej. Tele­fon z powo­du bra­ku zasię­gu słu­żył przede wszyst­kim do robie­nia zdjęć i czy­ta­nia wie­czo­ra­mi ksią­żek, teo­re­tycz­nie pla­no­wa­łem też posłu­chać muzy­ki, ale w rze­czy­wi­sto­ści nie wycią­gną­łem ani razu słu­cha­wek.

Zega­rek (Suun­to Spar­tan Amber Baro) wyma­gał łado­wa­nia tyl­ko dwa razy, jak bym się bar­dzo uparł to może i raz by wystar­czył. W try­bie ener­go­osz­częd­nym, z wyłą­czo­nym HR bate­ria trzy­ma­ła bar­dzo ład­nie, a i zapis śla­du był wystar­cza­ją­co dokład­ny. Czy­li do ska­so­wa­nia słu­chaw­ki i do zmniej­sze­nia zapa­so­wa bate­ria.

Plecak

W wer­sji pier­wot­nej pla­no­wa­łem pobiec z moim 15-let­nim raj­do­wym Salo­mo­nem, ale final­ny wybór padł na nowy worek – Salo­mon S/LAB PEAK 20 (tu uwa­ga – wer­sja S/LAB róż­ni­ła się dość moc­no od zwy­kłe­go mode­lu PEAK). Były dwa głów­ne powo­dy – od lat bie­gam w kami­zel­kach i już trud­no mi się od nich odzwy­cza­ić, więc duża kami­zel­ka od razu przy­cią­gnę­ła moją uwa­gę.  Ple­cak jed­nak jest nadal na tyle mały, że wymu­sza roz­sąd­ne pla­no­wa­nie baga­żu, gdzie przy 35 litrach sta­re­go ple­ca­ka, pół domu bym pew­nie spa­ko­wał na wszel­ki wypa­dek.

7‑dniowe wypo­sa­że­nie zmie­ści­ło się kom­plet­nie, napcha­ny ple­cak miał ok 9kg, po dwóch dniach (czy­li po odję­ciu dwóch por­cji jedze­nia) nie trze­ba już było kola­nem dopy­chać wszyst­kie­go przy zamy­ka­niu. W bie­ga­niu ple­cak jest rewe­la­cyj­ny, nawet przy peł­nym obcią­że­niu nie ska­cze na ple­cach i ład­nie roz­kła­da cię­żar na ramio­nach (bar­dzo sze­ro­ki pasy). Kie­szon­ki z przo­du zmiesz­czą nawet duże soft­fla­ski (0,75), ja bie­głem z 0,5 któ­re raczej na pew­no wymie­nię na 0,6 przy następ­nej oka­zji (po pierw­sze wię­cej zapa­su na wodę w jed­nym momen­cie by mi się przy­da­ło, po dru­gie obec­ne flasz­ki mam z mały­mi wle­wa­mi, więc na punk­tach już z dale­ka wszy­scy wie­dzie­li że cze­ka ich wyzwa­nie przy nale­wa­niu).

Fabrycz­na wyściół­ka ple­ców wyle­cia­ła na samym począt­ku, zastą­pio­na przez zło­żo­ny mate­ra­cyk do spa­nia (o pew­nych ubocz­nych kon­se­kwen­cjach takie­go roz­wią­za­nia napi­szę kawa­łek dalej), dzię­ki cze­mu zyska­łem parę gra­mów i znacz­nie lep­szą amor­ty­za­cję, ple­cy były wdzięcz­ne.

Lin­ki kom­pre­syj­ne są nie­co skom­pli­ko­wa­ne do opa­no­wa­nia, ale za to jak już się tę sztu­kę posią­dzie, to dzia­ła­ją bez­błęd­nie i mimo róż­ne­go stop­nia napa­ko­wa­nia, ple­cak trzy­ma się tak samo dobrze na ramio­nach. Ple­cak ma jed­na dużą komo­rę, co było bar­dzo przy­dat­ne przy upy­cha­nym pako­wa­niu na eta­pów­kę. W środ­ku teo­re­tycz­nie jest też kawa­łek mate­ria­łu pozwa­la­ją­cy prze­or­ga­ni­zo­wać zawar­tość, ale dla mnie był zupeł­nie nie­przy­dat­ny – uży­wa­łem maty do spa­nia jako amor­ty­za­cji na ple­cach, wte­dy klu­czo­we było takie uło­że­nie mate­ria­łu, żeby nie powo­do­wał dys­kom­for­tu mię­dzy matą a ple­ca­mi.

Z dużych minu­sów wymie­nił­bym chy­ba „tyl­ko” to, że to jed­nak deli­kat­ny ple­cak star­to­wy i nie wiem ile zawo­dów real­nie może prze­trwać. Mój musiał nie­ste­ty wró­cić na rekla­ma­cję (wymia­na) bo padł zamek w jed­nej z przed­nich kie­szo­nek  (tak napraw­dę to cały czas bałem się bar­dziej o głów­ny zamek, któ­ry jed­nak wytrzy­mał bez zastrze­żeń). Pro­blem mógł być więk­szy, bo w tym roku model został zastą­pio­ny przez Out Peak 20, a może po pro­stu za mało było klien­tów na taki duży S/LAB i prze­ro­bi­li go na bar­dziej „cywil­ny” sprzęt…

Ple­cak: https://www.salomon.com/int/product/s‑lab-peak-20.html (nowy model: https://www.salomon.com/pl/product/out-peak-20.html)

Kije

Zawsze bie­gam z kija­mi, nie znam dnia ani godzi­ny jak się mogę popsuć, a w moich pręd­ko­ściach sta­now­czo nie prze­szka­dza­ją. Od kil­ku lat uży­wam Moun­ta­in King Tra­il Bla­ze i jak zwy­kle zro­bi­ły swo­ją robo­tę, jed­nak jeden pusty­ni nie prze­żył… Rada dal wszyst­kich uży­wa­ją­cych alu­mi­nio­wych kij­ków w warun­kach sło­no-mgli­stych (jak na Wybrze­żu Szkie­le­tów) – kije trze­ba koniecz­nie roz­kła­dać na noc, ina­czej alu­mi­nium puch­nie i kij­ki „zaspa­wu­ją” się na amen, nie do roz­krę­ce­nia.

Przy oka­zji podzię­ko­wa­nia dla pol­skie­go dys­try­bu­to­ra, któ­ry spro­wa­dził mi jed­ną sztu­kę na wymia­nę.

Kije: http://mountainking.pl/ultralekkie-kije-do-biegania-trail-blaze.html

Ciuchy

Prak­tycz­nie całe zawo­dy zro­bi­łem w jed­nej zmia­nie rze­czy – krót­kie spoden­ki Salo­mon (jakiś star­szy model, już nawet nie pamie­tam jaki) plus koszul­ka X‑BIONIC Twy­ce. Mimo moje­go przy­wią­za­nia do mar­ki Salo­mon, muszę przy­znać, że koszul­ki X‑BIONIC mnie total­nie zdo­by­ły i od dwóch lat w niczym innym nie star­tu­ję. Skar­pet­ki zmie­nia­łem (3 pary łącz­nie), acz­kol­wiek bar­dziej dla­te­go, ze mia­łem, niż że musia­łem. Spraw­dzo­ne od lat Com­pres­sport Tra­il dały radę bez zastrze­żeń. W połą­cze­niu z buta­mi, ura­to­wa­ły mi sto­py pra­wie w 100% od otarć. Na kolej­ne zawo­dy raczej wezmę już tyl­ko dwie pary.

Kolej­na dla mnie nowość, to pucho­wa kurt­ka. Oka­za­ła się nie­od­łącz­nym towa­rzy­szem wie­czo­rów, a cza­sem rów­nież poran­ków. Puchów­ka Inver­se Cumu­lu­sa spraw­dzi­ła się bar­dzo dobrze, jed­na z naj­lżej­szych na ryn­ku, do tego w napraw­dę nie­złej (w porów­na­niu do kon­ku­ren­cyj­nych) cenie. Brak kap­tu­ra nie jest aż tak wiel­kim pro­ble­mem, moż­na go dobrze wyrów­nać cie­płą czap­ką, któ­ra i tak jest pra­wie zawsze na liście wypo­sa­że­nia.

Koszul­ka: https://sportofino.com/koszulka-x-bionic-running-man-the-twyce-o100668-a550
Skar­pe­ty: https://natural-born-runners.pl/product-pol-4342-COMPRESSPORT-PRORACING-SOCKS-V3-0-TRAIL-czarne.html
Kurt­ka: http://cumulus.pl/pl/kategorie/kurtki/inverse?gid=2&vid=1

Buty

Jak już jeste­śmy przy butach, to na te zawo­dy wzią­łem do testów nowy model  Salo­mo­na S/LAB Ultra. Wybór podyk­to­wa­ny był głow­nie tym, że mają nie­co gęst­szą sia­tecz­kę niż moje sta­re S/LAB Sen­se Ultra i dawa­ły lep­szą nadzie­ję na pia­skosz­czel­ność (tym bar­dziej, że od począt­ku bra­łem pod uwa­gę tyl­ko krót­kie tra­ilo­we ochra­nia­cze na buty, zamiast moco­wa­nych na sta­łe „pustyn­nych”). But jest rewe­la­cyj­ny. Od pierw­sze­go zało­że­nia moż­na w nim lecieć set­ki kilo­me­trów bez żad­ne­go dys­kom­for­tu. Nie wiem jak to robią, ale mode­le S/LAB nie wyma­ga­ją żad­ne­go roz­bie­ga­nia, przy­naj­mniej w moim przy­pad­ku. S/LAB Ultra w porów­na­niu do Sen­se Ultra ma wię­cej miej­sca na pal­ce i ogól­nie jest bar­dziej „kla­pia­ty” i prze­stron­ny. Nie­co dziw­ne uczu­cie, ale szyb­ko moż­na się było przy­zwy­cza­ić.

Prak­tycz­nie jedy­ny minus tych butów, to jak dla mnie prze­strzeń na dole wią­za­nia, gdzie może się dosta­wać piach i małe kamy­ki, to o tyle nie­szczę­śli­we miej­sce, że żaden zwy­kły ochra­niasz tego nie zakry­wa. Gdy­by tam był cały mate­riał zszy­ty z dołem, to było­by ide­al­nie.

Tro­chę bałem się tych butów (i obtarć), więc zapla­no­wa­łem, że buty obo­zo­we muszą być w razie cze­go zdat­ne to cho­dze­nia. Spo­ro szpe­ra­łem w inter­ne­cie i w koń­cu wyszpe­ra­łem – Xero Clo­ud, san­da­ły bie­go­we. Ultra lek­ki kawa­łek gumy z kil­ko­ma sznur­ka­mi oka­zał się nad­zwy­czaj uży­tecz­ny i wygod­ny, nawet  w ramach tre­nin­gu zro­bi­łem w nich jakieś 3km… Rewe­la­cyj­ny kla­pek na odpo­czy­nek w obo­zie, a jed­no­cze­śnie solid­ny san­dał tury­stycz­ny, przy­dat­ny np. do prze­cho­dze­nia rzek. Krót­ko mówiąc, buty zda­ły egza­min.

Buty: https://www.salomon.com/pl/product/s‑lab-ultra.html
Sana­da­ły: https://xeroshoes.com/shop/feeltrue-products/amuri-cloud-mens-barefoot-sandal/

Spanie

Zestaw sypial­ny to pucho­wy śpi­wór plus mata pom­po­wa­na. Śpi­wór jest wypo­sa­że­niem raczej bez­dy­sku­syj­nym, co do maty nadal nie wiem czy jest sens ją brać. Śpi­wór od Cumu­lu­sa zadzia­łał dobrze, był nawet cie­plej­szy niż dekla­ro­wa­na war­tość, co praw­da może to być też zwią­za­ne z tym, że był cięż­szy niż dekla­ro­wa­na war­tość na stro­nie. W każ­dym razie w zakre­sie 0–20 daje się w nim spać w samej bie­liź­nie, do tego hydro­fo­bo­wy puch nie łapie wil­go­ci, więc całość na piąt­kę.

Z matą mia­łem więk­szy kło­pot – ultra­lek­ki Ther­ma­rest to teo­re­tycz­nie świet­ny wybór, w prak­ty­ce jed­nak zała­pał mikro­dziur­ki już dru­giej nocy (praw­do­po­dob­nie pod­czas bie­gu, kie­dy był amor­ty­za­cją moich ple­ców) i resz­tę zawo­dów spa­łem na gle­bie z cien­kim mate­ria­łem pod spodem… Wysy­pia­łem się, więc czy jest sens brać następ­nym razem mate­ra­cyk? Nie wiem. Na pew­no przy­da się izo­la­cja od pod­ło­ża, tyl­ko że taka izo­la­cja nie będzie spo­ro lżej­sza od mate­ra­cy­ka (dzia­ła­ją­ce­go!), więc nie wiem czy to ma sens. Raczej na pew­no dam mu jesz­cze jed­ną szan­sę po napra­wie (gwa­ran­cję odrzu­cił pol­ski dys­try­bu­tor).

Spi­wór: http://cumulus.pl/pl/kategorie/spiwory/x‑lite-200–483140?gid=24&vid=6
Mata: https://www.wgl.pl/mata-therm-a-rest-prolite-plus.html

Jedzenie

Cie­ka­wost­ka – wzią­łem mniej kalo­rii niż potrze­bu­ję z nauko­we­go punk­tu widze­nia, a w prak­ty­ce oka­za­ło się że mam jedze­nia za dużo i obda­ro­wy­wa­łem zawod­ni­ków. Głów­nym ele­men­tem były: pacz­ki z Lyofo­od (koko­so­wa owsian­ka i kur­czak tik­ka masa­la to pod­sta­wa, krem pomi­do­ro­wy za to wcho­dził kie­dy już żad­ne inne jedze­nie nie chcia­ło… ), do tego żele i żel­ki Stin­ge­ra oraz bato­ny Chia­char­ge i Dobry Squ­at. Puste miej­sce dopcha­łem orze­cha­mi maka­da­mia i pekan (Lidl). Jako bonus doszły dwie pacz­ki kaba­no­sów, kawa lio­fi­li­zo­wa­na i mię­to­wa her­ba­ta. Po bie­gu docho­dził jesz­cze napój reco­ve­ry od Ene­rvit. Mię­to­wą her­ba­tę pole­cam na każ­dy dłu­gi bieg, a już na pew­no taki w upa­le. Saszet­ka daje się zalać nawet zim­ną wodą w bido­nie, łago­dzi pro­ble­my żołąd­ko­we i daje odpo­cząć od słod­kich ener­ge­ty­ków.

Menu zadzia­ła­ło bar­dzo dobrze, z jed­ną nie­spo­dzian­ką bato­no­wą – moje ulu­bio­ne owo­co­we Dobre­Squ­aty nie wcho­dzi­ły mi wca­le w upa­le, za to Chia­char­ge mogłem jeść w dowol­nej ilo­ści. Aż mi było przy­kro patrząc na innych zawod­ni­ków krzy­wią­cych się na kolej­ne por­cje swo­ich lio­fi­li­za­tów, bo moje codzien­nie sma­ko­wa­ły rewe­la­cyj­nie – bra­wo Lyofo­od!

Szcze­rze – daw­no nie mia­łem takiej wyżer­ki. Mia­łem mi ok 3000 kcal na dzień, cało­ści nie zja­dłem sam, a  chy­ba po bie­gu przy­ty­łem…

Nawad­nia­nie zadzia­ła­ło też dobrze, na każ­dym eta­pie piłem mniej niż sta­ty­stycz­ny zawod­nik, jed­nak bar­dzo regu­lar­nie mały­mi por­cja­mi i moc­no pod­ła­do­wa­ne sola­mi (Sal­ty Sticks i Nuun). Będę się tego trzy­mał, cho­ciaż dla bez­pie­czeń­stwa jed­nak zamie­nię flasz­ki na nie­co więk­sze, jak wspo­mnia­łem wcze­śniej.

Lio­fi­li­za­ty (dania głów­ne, kil­ka zup, owsian­ka koko­so­wa i owo­co­we kok­ta­ile): https://lyofood.pl/collection
Żele i żel­ki: https://natural-born-runners.pl/firm-pol-1444411203-Honey-Stinger.html
Chia­char­ge: https://natural-born-runners.pl/firm-pol-1421160707-Chia-Charge.html
Sole mine­ral­ne: https://natural-born-runners.pl/firm-pol-1495872988-Nuun.html oraz https://natural-born-runners.pl/product-pol-1642-SALTSTICK-100-kapsulek.html
Rege­ne­ra­cja: https://natural-born-runners.pl/product-pol-4414-ENERVIT-RECOVERY-DRINK-SASZETKA-pomarancz-50g.html

Podsumowanie

Za dużo w kon­fi­gu­ra­cji sprzę­to­wej nie pla­nu­ję zmie­niać, jed­nak po drob­nych mody­fi­ka­cjach myślę, że mogę zejść poni­żej 8kg, a nawet bli­żej 7kg jeśli nie poli­czę kij­ków, z któ­ry­mi waży­łem ple­cak na odpra­wie. Oka­że się za rok, jak będę się przy­mie­rzał do Ata­ca­my…

ps. dzię­ki Wojt­ko­wi z 500 miles za wypo­ży­cze­nie mikro czo­łów­ki!

Wujek SAM

Aktu­ali­za­cja: uda­ło mi się wresz­cie uru­cho­mić SAMa dzię­ki pod­łą­cze­niu nowe­go złą­cza bez­po­śred­nio na pły­cie głów­nej. Cho­ciaż i to wyma­ga­ło kil­ku nie­uda­nych prób…

SAM to skrót od Suun­to Acti­vi­ty Mana­ger. Cał­kiem przy­dat­ny pro­gra­mik do kolek­cjo­no­wa­nia danych pobra­nych z tre­nin­go­wych zegar­ków Suun­to. Jako że od jakie­goś cza­su posia­dam model X6hr i miej­sce na logi powo­li się w nim kur­czy posta­no­wi­łem wresz­cie pod­łą­czyć go do w/w pro­gra­mi­ku i zgrać wszyst­ko do kom­pu­te­ra.

Mia­ło być łatwo, szyb­ko i przy­jem­nie, a wyszło jak zwy­kle. Po kil­ku godzi­nach prób z pod­łą­cze­niem nadal jestem w punk­cie wyj­ścia – ZERO, NULL, NADA…

Zega­rek, sam w sobie rewe­la­cyj­ny, wypo­sa­żo­ny jest tyl­ko i wyłącz­nie w złą­cze sze­re­go­we RS-232, od daw­na nie uży­wa­ne. Pro­du­cent z roz­bra­ja­ją­cą szcze­ro­ścią przy­zna­je, że o tym wie i moż­na u nie­go doku­pić (!) przej­ściów­kę za 50 papie­rów… Super.

Na razie taniej wyszło zaku­pie­nie lokal­nej przej­ściów­ki RS-USB, ale tyl­ko na razie, bo i tak nie dzia­ła. Zega­rek poka­zu­je połą­cze­nie a SAM go nie widzi i tak w róż­nych kon­fi­gu­ra­cjach. Pogo­oglo­wa­łem tro­chę i oka­zu­je się, że to dość popu­lar­ne nie­do­ma­ga­nie tego softu/połączenia, wśród rad co zro­bić (od przed­sta­wi­cie­la dzia­łu tech­nicz­ne­go) dowie­dzia­łem się, że:

  • muszę pobrać fix do Win­dow­sa, żeby w ogó­le uru­cho­mić SAMa – pobra­łem i zain­sta­lo­wa­łem,
  • muszę odłą­czyć wszyst­kie inne urzą­dze­nia dzia­ła­ją­ce na połą­cze­niach sze­re­go­wych – odłą­czy­łem,
  • muszę przy­dzie­lić numer por­tu o odpo­wied­niej war­to­ści – przy­dzie­li­łem,
  • muszę zmniej­szyć roz­dziel­czość ekra­nu do 800x600/16 (!) – nie rozu­mie­jąc jaki ma to wpływ, zmie­ni­łem (na 19″ moni­to­rze wyglą­da to dość cie­ka­wie),
  • muszę wycią­gnąć bate­rię z zegar­ka i wło­żyć ją z powro­tem – zro­bi­łem to… i się pod­da­łem, nadal nie było połą­cze­nia.

Prze­gra­łem tę potycz­kę z SAMem, ale to jesz­cze nie cała woj­na, jutro idę kupić wewnętrz­ną kar­tę ze złą­czem RS-232, bo podob­no nie­któ­re przej­ściów­ki nie rozu­mie­ją się z wujasz­kiem za dobrze. Cie­ka­we czy szyb­ciej uru­cho­mie to połą­cze­nie czy znu­dze się pró­ba­mi?