Kajakowe foto

Na fali mojego zainteresowania kajakami przeglądam sporo różnych Ĺşródeł w sieci na ten temat. Przy okazji trafiłem na ciekawy konkurs kajakowo-fotograficzny na http://galeria.point65.pl. Główna nagroda może nie jest porywająca, ale za to inspiruje do działania (darmowy wynajem kajaków na wycieczkę w okolicach sztokholmskich wysp). Kto ma ciekawe foty z łódki, niech śle, kto nie ma niech zajrzy i zagłosuje (na razie mało zdjęć, ale mam nadzieję że będzie więcej). Nie ukrywam, że moje dwie fotki już tam są i czekają na wasz głosy…

Na przyszły sezon i tak planuję morską wycieczkę na kajaku, więc czemu nie Szwecja? ;)

Rolex Capri Sailing Week

Najpierw parę słów wprowadzenia. Siedzę (pływam/pracuję czy jak to jeszcze nazwać) chwilowo na Capri, małej wyspie w pobliżu Neapolu. Internetu tu za wiele nie ma (już o tym pisałem), do najbliższego muszę dreptać 20min z 200m górki (powrót jak łatwo się domyśleć jest odrobinę dłuższy). Tak też zrobiłem dzisiaj, miałem wielkie plany co do pracy, publikacji zdjęć itp., a tu niespodzianka – jedyny internet jest też już dzisiaj (23.20) wyłączony, no jak tu do cholery można pracować! W każdym razie siedzę i piszę to w notatniku, może jutro rano uda się opublikować.

Jesteśmy (załoga Better Than…) już na półmetku regat, i dzisiaj wreszcie zaczęło coś wychodzić. Najpierw 11 miejsce (na 19 łódek), ale zaraz potem 3, a to już coś czym warto się pochwalić.

Pierwszy dzień to była niezła dawka adrenaliny przemieszana z nużącą bezczynnością. Dziwne połączenie? A jednak. Mieliśmy w ciągu tego dnia tylko jeden wyścig na, ale za to dystansie ok 30mm. Dzięki porywom wiatru sięgającym 35 węzłów mieliśy zapewnioną adrenalinę, dzięki dystansowi senność (2 razy przysnąłem balastując na burcie). Do tego wszystkiego padający deszcz we współpracy w kilkumetrowymi falami zapewniał prysznice z każdej możliwej strony. Wynik niestty był beznadziejny więc nawet o nim nie wspomnę. O tym, że adrenaliny bywało sporo najlepiej świadczy fakt, że supergwiazdor Karol Jabłoński „taktykujący” na niemieckiej łódce „Earlybird” wyfrunął za burtę wyciągnięty przez spinaker. No cóż, jak widać, zdarza się nawet najlepszym.

Drugi dzień to poprawa pod każdym względem – wreszcie przestało padać, wiatr osłabł do kilkunastu węzłów, a przede wszystkim zaczęliśmy wreszcie odnosić sukcesy (3 miejce w ostatnim biegu). Także inna formuła biegów (3 krótkie wyścigi na bojach), była duż bardziej atrakcyjna.

Fotki z obu dni zawodów wrzuciłem na Flickr’a – głównie ze względu na to, że mają być dostępne dla różnojęzycznych znajomych, będzie im to wygodniej odnaleĹşć niż na tym blogu.

Włochy i internet

Odzyskałem dostęp do internetu. To niewiarygodne ale Włochy to jakaś „czarna dziura” w kwestii Internetu. W zeszłym roku podczas regat na Sardynii przechodziłem to po raz pierwszy, teraz na Capri mam powtórkę z rozrywki. Przez kilka dni biegałem z obłędem w oczach po całym Capri, tylko po to, żeby się przekonać że na sensowny dostęp do internetu nie mam co liczyć. Kafejki internetowe otwarte tylko do 20 (czyli kiedy ja zaczynam pracować…) w liczbie 4 dysponowały zresztą jakimiś dziwnymi połączeniami, które blokowały moją pocztę wychodzącą z Thunderbirda, za co wszystkich do których pisałem ze sporym opóĹşnieniem przepraszam.

Sytuacja zmieniłą siędiametralnie, kiedy podłączono wi-fi dla zawodnikó, nareszcie mam całodobowy, porządny dostęp do netu, co prawda 30 min od hotelu (i 200m niżej) ale to akurat zaleta, podciągnę formę.

Na Capri jestem po raz pierwszy, wyspa pęka w szwach od turystów, co jest dla mnie trochę niezrozumiałe biorąc pod uwagę że, nie jest jakoś strasznie atrakcyjna turystycznie (przynajmniej wg mnie). Bardzo ciekawy jest za to układ pionowy – żeby znaleĹşć 100m poziomej ulicy trzeba się nieĹşle nachodzić :)…

[slideshow=12]

Port Napoleon

Znów jestem w Prowansji. Trochę na wakacjach, trochę w pracy. Na wakacjach ponieważ nie pracuję na kompie 22h na dobę, w pracy ponieważ jednak nadal parę godzin przy nim spędzam.

łódki na placu w marinie

We wtorek płyniemy na Capri (prawie 400 mil), ciekawe jaka będzie pogoda… Kilka ostatnich „przeprowadzek” Better Than… to był sztorm prosto w nos i ciągłe zastanawianie się czy jest w ogóle sens jeść. Na razie prognoza jest kompletnie odwrotna, to znaczy zapowiada się wycieczka na silniku bez wiatru, sam nie wiem co gorsze. Jak będzie nudno i bezwietrznie to znów skończę siedząc przed komputerem.

załoga na pokładzie bałagan na stolik uz elektroniką

A propos komputerów, opublikowałem pierwszą wersję mojego systemu CMS (może to określenie trochę na wyrost) opartego na CakePHP. Tak naprawdę, jest to bardziej nakładka dla deweloperów Cake’a, ale może ktoś będzie chciał to użyć jako samodzielne rozwiązanie? Projekt powstał jako efekt facynacji WordPresem i potrzeby posiadania własnego rozwiązania do budowy wieljęzycznych serwisów i wg mnie jest na całkiem dobrej drodze. W każdym razie strona projektu mieści się na serwerze CakeForge.