Włochy i internet

Odzy­ska­łem dostęp do inter­ne­tu. To nie­wia­ry­god­ne ale Wło­chy to jakaś „czar­na dziu­ra” w kwe­stii Inter­ne­tu. W zeszłym roku pod­czas regat na Sar­dy­nii prze­cho­dzi­łem to po raz pierw­szy, teraz na Capri mam powtór­kę z roz­ryw­ki. Przez kil­ka dni bie­ga­łem z obłę­dem w oczach po całym Capri, tyl­ko po to, żeby się prze­ko­nać że na sen­sow­ny dostęp do inter­ne­tu nie mam co liczyć. Kafej­ki inter­ne­to­we otwar­te tyl­ko do 20 (czy­li kie­dy ja zaczy­nam pra­co­wać…) w licz­bie 4 dys­po­no­wa­ły zresz­tą jaki­miś dziw­ny­mi połą­cze­nia­mi, któ­re blo­ko­wa­ły moją pocz­tę wycho­dzą­cą z Thun­der­bir­da, za co wszyst­kich do któ­rych pisa­łem ze spo­rym opó­Ĺşnie­niem prze­pra­szam.

Sytu­acja zmie­ni­łą się­dia­me­tral­nie, kie­dy pod­łą­czo­no wi-fi dla zawod­ni­kó, naresz­cie mam cało­do­bo­wy, porząd­ny dostęp do netu, co praw­da 30 min od hote­lu (i 200m niżej) ale to aku­rat zale­ta, pod­cią­gnę for­mę.

Na Capri jestem po raz pierw­szy, wyspa pęka w szwach od tury­stów, co jest dla mnie tro­chę nie­zro­zu­mia­łe bio­rąc pod uwa­gę że, nie jest jakoś strasz­nie atrak­cyj­na tury­stycz­nie (przy­naj­mniej wg mnie). Bar­dzo cie­ka­wy jest za to układ pio­no­wy – żeby zna­le­Ĺşć 100m pozio­mej uli­cy trze­ba się nie­Ĺşle nacho­dzić :)…

[slideshow=12]

Dramatyczne fotki

Co praw­da nie ści­gam się w tych rega­tach (a szko­da bo wichu­ra zapew­nia napraw­dę spo­ro adre­na­li­ny…), ale uda­ło mi się wśli­zgnąć na RIB zaprzy­ja­Ĺşnio­nej zało­gi i popstry­kać tro­chę fotek „Bet­ter Than…” i resz­ty flo­ty. BT to bia­ła łód­ka z czar­nym gro­tem, nie­bie­ska łód­ka prze­wi­ja­ją­ca się czę­sto na zdję­ciach to „Goom­bay Smash”, łód­ka wła­ści­cie­la moto­rów­ki na któ­rej pły­ną­łem.

Zdję­cia bez rewe­la­cji (kom­pak­to­wa kame­ra plus desz­czo­wa pogo­da to nie naj­lep­sze zesta­wie­nie), ale do inter­ne­tu w sam raz.