Trochę osobistych projektów

zrzut ekranu speleoteam.pl

Pra­cy ostat­nio aż za dużo, ale też nazbie­ra­ło się wyjąt­ko­wo kil­ka oso­bi­stych pro­jek­tów war­tych uwa­gi. Zazwy­czaj nie poru­szam tutaj kwe­stii zwią­za­nych z pra­cą, ale z racji prze­bu­do­wy fir­mo­wej stro­ny, tym razem zro­bię wyją­tek.

Na pew­no istot­nym wyda­rze­niem jest uru­cho­mie­nie nowej stro­ny nasze­go teamu – Spe­leo Salo­mon Racing Team. Zabra­ło to spo­ro cza­su, ale myślę, że efekt koń­co­wy jest tego wart. Jeśli tyl­ko chę­ci (i to nie tyl­ko moje) nie wyczer­pią się zbyt szyb­ko, to może tam być spo­ro faj­nych tek­stów do poczy­ta­nia (i oczy­wi­ście zdjęć – pod­czas raj­dów zwie­dza­my napraw­dę nie­sa­mo­wi­te miejsca).Strona oczy­wi­ście w moim ulu­bio­nym drew­nia­no-pory­so­wa­no-buro-rusty­kal­nym sty­lu, ze znacz­nie zwięk­szo­ną czy­tel­no­ścią (w porów­na­niu do poprzed­niej). Dzię­ki niej spre­cy­zo­wał się jasno nowy cel – musi­my zama­lo­wać kolo­rem mapę świa­ta – dużo kra­jów już jest kolo­ro­wych, ale spo­ro jesz­cze przed nami.

Jeśli już jestem przy Spe­leo – od ponie­dział­ku w kio­skach jest nowy numer EXTREMIUM z dużym arty­ku­łem poświą­co­nym nasze­mu zespo­ło­wi, łącz­nie z krót­kim bio zawod­ni­ków, dzię­ki cze­mu i ja zała­pa­łem się na miej­sce w pra­sie. W razie gdy­by ktoś nie dotarł do skle­pu – na stro­nie teamu jest do przej­rze­nia pdf.

zrzut ekranu islanddolphincare.pl

Kolej­na spra­wa – pro­jekt inter­ne­to­wy nie tak roz­bu­do­wa­ny jak stro­na Spe­leo, ale dużo bar­dziej oso­bi­sty – pol­ska stro­na orga­ni­za­cji Island Dolphin Care z Key Lar­go, FL. Moja żona, Ania, jest przed­sta­wi­ciel­ką tego ośrod­ka (aktu­al­nie w dro­dze na Flo­ry­dę z pol­ską rodzi­ną) i zaj­mu­je się pro­pa­go­wa­niem tera­pii wspie­ra­nej udzia­łem zwie­rząt (ani­mal assi­sted the­ra­py) wśród pol­skich rodzin. Mam nadzie­ję, że ta stro­na pomo­że jej w tym dzia­ła­niu.

zrzut ekranu idive.pl

Trze­ci pro­jekt to dopie­ro począ­tek ale mam nadzie­ję zamie­nić go w coś dużo bar­dziej roz­bu­do­wa­ne­go. Jest to stro­na (stro­ny?) cen­trum nur­ko­wa­nia iDI­VE. Jestem z tym pro­jek­tem zwią­za­ny z kil­ku powo­dów – po pierw­sze cen­trum i szko­ła nur­ko­wa­nia jest pro­wa­dzo­na przez moje­go bli­skie­go kum­pla Seba­stia­na, z któ­rym nur­ku­ję już od kil­ku lat, po dru­gie z samą nazwą dome­ny wią­za­łem zawsze spo­re nadzie­je. Na razie moż­na tam zna­le­Ĺşć stro­nę głów­ną cen­trum, stro­nę poświę­co­ną szko­le­niom i tury­sty­ce nur­ko­wej oraz stro­nę o nur­ko­wa­niu tech­nicz­nym, pla­ny jed­nak się­ga­ją dużo dalej. Wszyst­ko jak zwy­kle zale­ży od kom­bi­na­cji cza­so-kosz­to­wej.

ps. co bar­dziej obe­zna­ni w tema­cie chy­ba się nie obra­żą za lek­ko seo-frien­dly tekst, chcia­łem połą­czyć przy­jem­ne z poży­tecz­nym 😉

VI Dni Turystyki na UAM

Kolej­ne cie­ka­we „podróż­ni­cze” wyda­rze­nie już za kil­ka dni. Od przy­szłe­go ponie­dział­ku do czwart­ku na tere­nie uni­wer­sy­tec­kie­go cam­pu­su Mora­sko, będą mia­ły miej­sce wysta­wy, pre­lek­cje i kon­kur­sy pod hasłem „Są zasa­dy, nie ma gra­nic”.

Pro­gram bar­dzo cie­ka­wy, szcze­gól­nie część warsz­ta­to­wa – żeby wspo­mnieć tyl­ko warsz­ta­ty foto­gra­fii pod­wod­nej w ponie­dzia­łek czy sztu­kę pisa­nia dobre­go repor­ta­żu (coś w sam raz dla blo­ge­rów) w czwar­tek. Nie do pogar­dze­nia jest też spo­tka­nie z sze­fem Logos Tra­vel mówią­cym o tym jak zor­ga­ni­zo­wać (i zaro­bić) na orga­ni­za­cji wypra­wy. Wię­cej infor­ma­cji na ofi­cjal­nej stro­nie Dni Tury­sty­ki.

Szukając samolotu

Korzy­sta­jąc z sobot­nie­go odpo­czyn­ku wybra­li­śmy się do Powi­dza dać nura z Seb­kiem. dla odmia­ny zamiast moczyć się w pobli­żu Pała­cy­ku w Gie­war­to­wie, poje­cha­li­śmy na dru­gą stro­nę, do Kose­wa, na wra­czek samo­lo­tu. Przy oka­zji zabra­li­śmy poskle­ja­ny kajak Wiesz­czy­ka, żeby nie nudzić się po nur­ko­wa­niu. Czy­taj dalej Szu­ka­jąc samo­lo­tu

Mega basen

To napraw­dę robi wra­że­nie. Jeden z naj­więk­szych na świe­cie base­nów tre­nin­go­wych dla płe­two­nur­ków. Poło­żo­ny w Bruk­se­li, 33m głę­bo­ko­ści, 2.500.000 litrów wody, sztucz­ne jaski­nie, trzy dzwo­ny nur­ko­we, pod­wod­ne stu­dio fil­mo­we…

Wszyst­ko za 20€ za godzi­nę, chy­ba trze­ba by to odwie­dzić jakoś przy oka­zji. Fot­ki do obej­rze­nia na ich stro­nie.

Nowy cel w Bałtyku

Jak poda­je GW, w Pol­skich wodach tery­to­rial­nych odna­le­zio­no nowy wrak – praw­do­po­dob­nie jest to jedy­ny Nie­miec­ki lot­ni­sko­wiec z II Woj­ny – Graf Zep­pe­lin (foto mode­lu lot­ni­skow­ca do obej­rze­nia we wło­skiej Wiki­pe­dii). Spo­czy­wa­ją­cy na głę­bo­ko­ści 80m wrak ma ok 30m sze­ro­ko­ści, tyle samo wyso­ko­ści i aż 265m dłu­go­ści!! Zato­nął ok 1947 roku pod­czas holo­wa­nia, lub też wg innych Ĺşró­deł, został zato­pio­ny przez woj­sko radziec­kie (wsku­tek naci­sków komi­sji zaj­mu­ją­cej się podzia­łem ponie­miec­kiej flo­ty mię­dzy sojusz­ni­ków, wię­cej na ten temat na stro­nie poszukiwania.pl)

Zapo­wia­da się nie lada grat­ka dla ama­to­rów nur­ko­wań wra­ko­wych – kon­kret­na wiel­kość i głę­bo­kość… chęt­nych na pew­no nie zabrak­nie 🙂 .

Wysiłek po nurkowaniu

Cie­ka­wy zwrot w teo­riach nur­ko­wych. Dotych­czas powszech­nie uwa­ża­no, że ćwi­cze­nia fizycz­ne wyko­ny­wa­ne przed nur­ko­wa­niem i w trak­cie dekom­pre­sji są zdro­we, nato­miast upra­wia­ne zaraz po nur­ko­wa­niu mogą zwięk­szyć ryzy­ko cho­ro­by dekom­pre­syj­nej (zbyt szyb­kie uwal­nia­nie azo­tu do krwi, powo­du­ją­ce two­rze­nie bąbel­ków mogą­cych zablo­ko­wać prze­pływ krwi i nisz­czyć tkan­ki). Tę teo­rię sta­ra­ją się oba­lić naukow­cy z uni­wer­sy­te­tu w Chor­wa­cji. Ich bada­nia prze­pro­wa­dzo­ne na 7 nur­kach woj­sko­wych uka­za­ły, że moc­ne ćwi­cze­nia (10min inten­syw­ne­go ruchu) po testo­wym nur­ko­wa­niu (30min na 30m ze stan­dar­do­wą dekom­pre­sją) tak­że redu­ku­ją for­mo­wa­nie bąbel­ków azo­tu.

Mała ilość bada­nych i ich spe­cy­fi­ka (wyso­ki sto­pień wytre­no­wa­nia orga­ni­zmu) nie pozwa­la­ją uznać tych rewe­la­cji za 100% pew­ne, ale na pew­no war­to się tym zain­te­re­so­wać. Cze­ka­my na dal­sze wyni­ki.

Moje pierwsze nurkowanie pod lodem

P1150002

Wresz­cie uda­ło mi się zre­ali­zo­wać moj daw­ny plan – to jest zanur­ko­wać pod lodem. Szy­ko­wa­łem się do tego od kie­dy zaczą­łem nur­ko­wać, zawsze jed­nak coś prze­szka­dza­ło – brak cza­su, brak fun­du­szy, brak lodu… Tym razem wszyst­ko uło­ży­ło się pomyśl­nie i dotar­łem nad sku­te lodem jezio­ro. Miej­sce to samo co zwy­kle (dla­cze­go w pobli­żu Pozna­nia nie ma wię­cej cie­ka­wych jezior…) czy­li Gie­war­tów nad jezio­rem Powidz­kim. Czy­taj dalej Moje pierw­sze nur­ko­wa­nie pod lodem