UE i turystyka w Wielkopolsce

Bar­dzo moc­no inte­re­su­ję się ostat­nio dofi­nan­so­wa­nia­mi unij­ny­mi i faj­ny­mi pro­jek­ta­mi zwią­za­nym z tury­sty­ką. Jak na zamó­wie­nie uka­zał się ostat­nio doda­tek lokal­ny do Gaze­ty, doty­czą­cy cie­ka­wy­mi przy­kła­da­mi inwe­sty­cji wspie­ra­nych z róż­nych pro­gra­mów unij­nych.

Wie­le z nich na pew­no nigdy nie wyszło­by poza fazy pla­nów, gdy­by nie te dodat­ko­we pie­nią­dze, a tak jest szan­sa na infra­struk­tu­rę zbli­żo­ną do tej po zachod­niej stro­nie gra­ni­cy. Moje ulu­bio­ne pro­jek­ty z zesta­wie­nia poni­żej.

  1. Kaja­kiem przez Pusz­czę Zie­lon­kę to wyzna­cze­nie ponad 11km szla­ków wod­nych mię­dzy Pobie­dzi­ska­mi i Tucz­nem. To kolej­ne świet­ne przed­się­wzię­cie w tej oko­li­cy (wyty­czo­no już kil­ka­set km szla­ków rowe­ro­wych) i zapo­wia­da się napraw­dę cie­ka­wie. Do tego pomy­sło­daw­cy twier­dzą, że to dopie­ro pierw­szy etap więk­sze­go pro­jek­tu, mam nadzie­ję że nie ostat­ni.
  2. Spa­cer bul­wa­rem nad War­tą to rewe­la­cja, tyl­ko dla­cze­go w Koni­nie, a nie w Pozna­niu? Brak „życia” nad rze­ką w Pozna­niu to coś co mnie bar­dzo boli, bo przed ocza­mi mam zawsze miej­skie tere­ny nad­rzecz­ne w mia­stach Euro­py i Ame­ry­ki. Tam to jest duma i cen­trum mia­sta, a u nas? Tak czy ina­czej bra­wa dla Koni­na.
  3. Baza wod­na na Note­ci w Czarn­ko­wie dla kaja­ka­rzy, żegla­rzy i moto­ro­wod­nia­ków, takie pro­jek­ty powin­ny powsta­wać wszę­dzie gdzie się da, bo mimo malow­ni­czych rzek w Pol­sce tury­sty­ka wod­na nie roz­wi­ja się zbyt osza­ła­mia­ją­co.
  4. Infor­ma­cja o szla­kach tury­stycz­nych w oko­li­cach Gnie­zna czy­li to co powin­no daw­no ist­nieć w każ­dym powie­cie…

Sobota 7.30 rano

Godzi­na wręcz potwor­na, szcze­gól­nie bio­rąc pod uwa­gę dzień tygo­dnia. Na szczę­ście jak już wypad­nie się z łóż­ka to już jest tyl­ko lepiej. Wiel­kie dzię­ki dla Jac­ka, któ­ry dzi­siaj wycią­gnął mnie na kajak.

Jak to było w rekla­mie? Kajak, wio­sło – zapła­cisz kar­tą MC, mgła nad rze­ką o poran­ku – bez­cen­ne. Napraw­dę, rewe­la­cja. Kli­ka­dzie­siąt minut wio­sło­wa­nia daje ener­gię na cały dzień.

Kajakowanie w Poznaniu

Zna­la­złem dzi­siaj wresz­cie czas żeby się wyrwać na parę godzin z pra­cy i zro­bić coś poży­tecz­ne­go – do wybo­ru mia­łem rower, bie­ga­nie albo kajak, sta­nę­ło na tym ostat­nim. Poznań jest w koń­cu świa­to­wym cen­trum tego spor­tu (m.in. mistrzo­stwa świa­ta na Mal­cie), więc jak tu nie pły­wać.

Moim ulu­bio­nym miej­scem jest jed­nak War­ta. Wie­lu pozna­nia­ków napraw­dę nie doce­nia jej uro­ku. Tuż za gra­ni­ca­mi mia­sta, na pół­noc i połu­dnie, rze­ka zamie­nia się w rewe­la­cyj­ny szlak wod­ny, oto­czo­ny po obu stro­nach lasa­mi. Wido­ki świet­ne, kil­ku­me­tro­we skar­py i kamien­ne ostro­gi, w wie­lu miej­scach las scho­dzą­cy do samej rze­ki. Ryby plu­ska­ją się w wodzie, drze­wa pocię­te przez bobry, więc z czy­sto­ścią chy­ba bar­dzo tra­gicz­nie też nie jest (cho­ciaż parę razy prze­pły­ną­łem przez coś o bli­żej nie­okre­ślo­nej kon­sy­sten­cji). Rze­ka jest oddzie­lo­na lasem od naj­bliż­szych dróg, więc przez więk­szość cza­su moż­na delek­to­wać się przy­ro­dą i zapo­mnieć o wiel­kim mie­ście tuż za rogiem.

Prąd jest dość żwa­wy, co prze­kła­da się na pro­por­cje 3/1 jeśli cho­dzi o czas pły­nię­cia pod prąd i powro­tu z prą­dem. Co cie­ka­we, na rze­ce robi się coraz tłocz­niej – jesz­cze nie­daw­no kaja­ka­rze poja­wia­li się tyl­ko w oko­li­cy klu­bów spor­to­wych w ramach tre­nin­gów, a dzi­siaj spo­tka­łem jed­ną par­kę na dwóch jedyn­kach, a chwi­lę póź­niej jesz­cze 3 dwój­ki. Czyż­by kolej­na ozna­ka zbli­ża­nia się do Euro­py?

W sumie cał­kiem nie­złym pomy­słem było­by zało­że­nie jakiejś małej wypo­ży­czal­ni w cen­trum Pozna­nia, a następ­nie zbie­ra­nie kaja­ków gdzieś na wyso­ko­ści Obor­nik (4h wio­sło­wa­nia z moż­li­wym posto­jem na przy­sta­ni Bin­du­ga w poło­wie dro­gi, chy­ba dobry dystans na cało­dzien­ną wyciecz­kę dla prze­cięt­ne­go łyken­do­wi­cza). Cie­ka­we czy ktoś już ma taki pomysł na biz­nes?